Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Toro y Moi – Freaking Out

Carpark, 2011

Na Underneath the Pine Toro y Moi obrał zupełnie inny kierunek niż na swoim debiucie, ale poza przewspaniałym “How I Know” i bardzo ładnym “Elise” płyta raczej nie chwyciła. Jesienny dodatek zamiast rozwijać gitarowe wątki i eksplorować organiczne tereny ponownie wywraca sytuację do góry nogami i przynosi mocno elektroniczną pozycję. Tym razem jednak, w przeciwieństwie do herrenowskiego feelingu pierwszej płyty, Bundick skłania się ku szatkowaniu w stylu Maksa Tundry. Najwyraźniej słychać to w rwanym funku “Sweet”, ale każdy z pięciu utworów jest mniej lub bardziej pocięty i zmysłowość r&b skrywa pod płaszczykiem wijących się i drgających dźwięków. W pozornym chaosie przeskoków zamknięty jest dość spory taneczny potencjał, a obok wymienionych już gatunków między vintage’owymi pasażami syntezatora rezonuje wyraźnie echo house’u. W tej bardzo spójnej mieszance najsmakowiciej brzmi zamykający EP-kę kawałek “I Can Get Love” będący subtelnym mrugnięciem w kierunku dyskoteki, ale bezdyskusyjnie cała piątka lokuje się w czołówce dokonań Toro. Można nie rozumieć zachwytu jaki towarzyszy jego postaci, ale przyznać trzeba, że mało kto tak naturalnie porusza się w tylu odmiennych stylistykach. W tej syntezie czarnych trendów z estetyką glitchu prezentuje się chyba najlepiej.

Toro y Moi - „I Can Get Love”

Powiązane wpisy:

Get rid of the ads (sfw)

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl