Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Deadbeat – Drawn and Quartered

BLKRTZ, 2011

Po krótkim flircie z bardziej tanecznymi, a później technicznymi produkcjami Deadbeat powraca do tego w czym jest najlepszy – kojących dźwięków rozbujanego ambient dubu. Drawn and Quartered nie można jednak nazwać krokiem w tył, czy też wyraźnym zwrotem w stronę przeszłości. Monteith emfazę położył tym razem na drugą część nazwy gatunku, którego jest mistrzem, po raz kolejny tworząc niesamowicie relaksujący i uzależniający album, o innej strukturze jednak niż dotychczas. W kwestii formy jest to nowość dla Kanadyjczyka, materiał składa się z pięciu około dziesięciominutowych kompozycji, cudownie jednostajnych i o głębokim niczym ocean brzmieniu, zróżnicowanych jednak i odsłaniających różne oblicza produkcji. Syk, w którym rozpływają się motywy na myśl przywodzić może rewelacyjne produkcje Echospace (“First Quarter”), co bardziej korzenne wstawki przypominają o dokonaniach von Oswalda i Ernestusa (“Fourth Quarter (Cala’s House)”), a dudniący puls zestawiony z delikatnymi wibracjami (“Second Quarter”) i skąpane w pogłosach mikroskopijne dźwięki wyłaniające się z falujących tekstur (“Third Quarter (The Vampire of Mumbai)”) potwieradzają biegłość Deadbeata zarówno w muzyce techno jak i ambient. Najlepszym fragmentem jest jednak ozdobiony nagraniami terenowymi i trąbką „Plateau Quarter (Hope in Numbers)”, chociaż wszystkie pięć utworów zapiera dech w piersiach swoją głębią, niepozwalając zdjąć słuchawek przez równą godzinę. W kwestii tego typu muzyki wydaje się, że nie można powiedzieć już nic nowego, ale zawsze można opowiedzieć tę samą historię w inny, równie fascynujący sposób. Deadbeat znowu to zrobił.

Deadbeat – „Third Quarter (The Vampire of Mumbai)”

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl