Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Napszykłat – Kultur Shock

Qulturap, 2011

O dziwo niesamowicie przystępny jest nowy album Napszykłat. Poprzedni krążek freak-hopowców wymagał trochę czasu, by go przetrawić, a Kultur Shock od razu udostępnia słuchaczowi całą paletę powykręcanych pętli jak i motywów, które najzwyczajniej w świecie można sobie zanucić (bezczelnie piosenkowe “Opublikuj to!” czy oparte na crystalcastlesowym syntezatorze i folkowych odcieniach “2+3”). Możliwe, że ta łatwość wynika jednak z czasu spędzonego nad poprzednikiem, bo premierowy materiał wcale nie brzmi jakby ulokowani w Poznaniu muzycy spuścili z tonu. W dalszym ciągu frapuje zestawienie abstrakcyjnej elektroniki, w której czasem słychać echa tego bardziej opartego na samplach Ninja Tune czy też bitpopu i zabaw syntezatorem, z surrealistyczną nawijką, momentami ironiczną, momentami będącą formą strumienia świadomości. To jednak, zgodnie z tytułem, przygody na globusie są najbardziej interesującą częścią Kultur Shock. W utworach zawartych na krążku dochodzi do rozmaitych zderzeń – spotykają się na nim reprezentanci zarówno zachodu (Dälek, który bez swojego kompana Oktopusa brzmi jakby był zagubiony na słowiańskich ścieżkach), nasi sąsiedzi z Czech i Słowacji (odpowiednio DVA oraz Bene) oraz dalekowschodni rodzynek, japoński raper Sibitt (brzmiący obco, ale jakże pasujący do swojego delikatnego kawałka). Najciekawiej wypada chyba miniaturka “Ołomuniec”, zamykająca wschodnią duszę w niezbyt gościnnym świecie synthów i nieregularnego klekotania. Niezależnie od tego, co powiedzą gatunkowi puryści, NP pchają skostniały hip-hop w ciekawą stronę.

Napszykłat – „Ołomuniec”

Get rid of the ads (sfw)

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl